RSS
 

Archiwum - Listopad, 2017

WIATR

24 lis

tapeta-laweczka-i-fruwajace-liscie

Melancholijny pan wiatr,

Któremu ktoś serce skradł,

Między drzewami się snuje

I coś na liściach notuje.

Błądzi wzruszonym wzrokiem,

Błyszczy łezką pod okiem

I o czymś myśli wytrwale,

Szeleszcząc, świszcząc wspaniale.

Niekiedy strasznie się gniewa,

Szarpie i krzewy, i drzewa

I piachem dmucha w oczy.

Choć zły, też jest uroczy.

Czym się zamartwia pan wiatr?

Tym, że mu serce ktoś skradł?

Tym, że się snuje samotnie,

Że w deszczu marznie i moknie?…

Zapraszam cię panie wietrze.

U mnie ci będzie bezpiecznie.

Zaparzę ci kubek herbaty,

Dam kapcie mojego taty,

Dam ci poduszkę i koc.

Chodź!, zbliża się chłodna noc.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii DLA DZIECI

 

LAS

17 lis

1801

Cisza się w lesie zadomowiła,

Trele i śpiewy ptaków uśpiła,

I spokój w lesie całym rozlała,

I oznajmiła: „Tu będę spała”.

W szeleście tylko, sennym poszumie

Błądzi samotnie po leśnym runie

I ślady stópek na mchu gdzieś gubi.

Widać, że marzyć w zadumie lubi.

Zapachem próchna wilgotnej kory

Zaznacza świty, chłodne wieczory

I spaceruje w ciszy po lesie,

I pełne grzybów koszyki niesie,

A gdy się w sieci pająka wplecie,

Biegnie zlękniona echem po lesie

I parasole budzi paproci,

Na których rosą słońce się złoci.

Czasem wypłoszy z dziury zająca,

Gdy rękawami igliwie strąca

Mknąc gdzieś przed siebie trzaskiem spłoszona,

Dźwiękiem najmniejszym wręcz przerażona.

Niekiedy sarna też się wychyli,

Która ma uszy niczym z motyli,

I się przygląda zlęknionej ciszy,

Której to tupot bezdźwięczny słyszy.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii DLA DZIECI

 

SAD

17 lis

Sad autumn summer fruits grass sunshine

Zapachniało w sadzie słodko.

Na gałęziach liści złotko

Roztańczyło się w poszumie…

Wiatr roztańczyć liście umie.

Jabłka lekko się rumienią

I w oddali tak się mienią,

Że się zdają koralami.

Sad pęcznieje gałęziami,

Co na których gruszki rosną.

Kwiatem były jeszcze wiosną,

A dziś lecą do koszyka

Lub butelki i słoika

Jako domowe przetwory,

By osłodzić nam wieczory

Zimnej, mroźnej pory roku

Łyżką dżemu, albo soku.

Jabłka, gruszki, śliwki przecież –

Wszyscy o tym dobrze wiecie –

Smakiem pięknej są jesieni.

Słodycz ich w radość zamieni

Wszystkie nudy, smutki, troski,

Bo smak sadu bywa słodki.

Isabelle MOULIN

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii DLA DZIECI

 

MALARZ

13 lis

wallpaper-1975104

Wszedł do parku dziwny czas.

Wcześniej zaczarował las.

Usiadł sobie na ławce,

Strącał w przestrzeń dmuchawce.

Miał kapelusz słomiany,

Żakiet stary, zszarpany,

Spodnie krótkie z dziurami

I kalosze z plamami,

Szal pstrokaty na szyi

I guziki z motyli.

Siedział sobie pod drzewem,

Chyba mieszkał pod niebem.

To bezdomny wędrowiec.

Nosił z liści pokrowiec,

Którym ciało ogrzewa,

Gdy się zimna spodziewa.

A, po chwili myślenia,

Tak bez zastanowienia,

Drzewa zaczął malować,

Farbami dekorować.

Jarzębiny korale,

Rozczerwienił zuchwale,

Pajęczyny rozwiesił,

Krople deszczu zawiesił

Na sznureczkach gałęzi,

Co po których wiatr pędzi,

Mgłę rozłożył na trawie,

Na jeziorze i stawie,

Złotem sypnął, purpurą,

Dał rozgniewać się chmurom,

Do szarości świat skłonił,

Rdzawym pyłem zasłonił,

Słońce lekko wybielił,

Liście w trawie rozścielił,

Po czym stanął w zachwycie,

Podziwiając ukrycie

Obraz pięknej jesieni,

Co się tęczą promieni.

Tak to malarz natchniony,

Wyobraźnią niesiony

Zmienia świat krok po kroku,

Tworząc nam pory roku.

 Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii DLA DZIECI

 

JEŻ

08 lis

143800_jez_jablka (1)

W trawie tupta wielki zwierz…

Łamie pnie ogromnych drzew.

Echo niesie trzask i huk!

Zwierz się snuje niczym duch.

Drży ze strachu cała ziemia,

Drżą i liście z przerażenia,

Wiatr się gdzieś w gałęziach schował

I z ukrycia obserwował,

Jak zwierz wszystko w sadzie niszczy,

Tworząc wokół pejzaż zgliszczy.

Co tu robić?! Gdzie uciekać?…

Wszak nie można przecież zwlekać,

By nas zwierz nie złapał w sieci.

Zwierz się zbliża, a czas leci.

Biegam, dyszę, panikuję,

Płaczę rzewnie, lamentuję,

Bo się odgłos kroków zbliża.

Zwierz gałęzie rwie, przegryza.

Wnet!, wychodzi z trawy zwierz –

Mały i kolczasty jeż.

Czarnym noskiem pośród traw

Drepcze dumnie niczym paw.

Na kolczastym grzbiecie niesie

Jabłko, co mu dała jesień

I kieruje się do lasu

Drobnym krokiem bez hałasu.

Taki to mnie spotkał zwierz –

Sympatyczny, mały jeż,

Co sad często przemierza,

Bawiąc się tylko w zwierza.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii DLA DZIECI