RSS
 

Archiwum - Październik, 2017

WIRTUOZ

12 paź

chor-alexandra-pustovalova-w-filharmonii-lodzkiej

Jesienny wiatr, co świst i gwizd w przestrzeni nuty niesie, mieszka to tu a czasem tam, ma domek z kart gdzieś w lesie. Szelestem i poszumem dni snuje się jakby bez celu, lecz prawdą jest – pochmurność chwil traktuje jak dźwięk na weselu. Niekiedy więc zasiada jak Bach, Czajkowski albo Chopin, palcami w rytm uderza o dach, tanecznie unosząc stopę. Fortepian drzew drży nutą, gdy klawisze liści trąca i niebo wnet wzruszone mży, wsłuchując się bez końca w muzykę, co z gałęzi gna wiatrem mistrzowsko smagana, aż w oku chmur nostalgii łza mieni się pozłacana. Szalony wiatr zastyga wnet natchnieniem poruszony. Echem gdzieś jest łagodny śpiew w szepcie, westchnieniu niesiony. I w chwili tej, w sekundzie wręcz zapada moment milczenia… Wiatr czoło swe wspiera o pięść, zdradzając stan zamyślenia. Zastyga tak w bezruchu jak ptak, skrzydłem w błękicie niesiony. Po chwili też odrzuca frak, zasiada wyraźnie natchniony przy harfie, co pajęczyn ma srebrne, drobniutkie struny, pacami na strunach tych gra… Słuchają go wdzięczne tłumy.

Lecz nagle to wzburzony wiatr, co w liście wystrojony, wydaje się potwornie, wręcz żywo pobudzony. We śnie się chwil zerwał jak gniew, rękoma zaczął machać tak, jakby kogoś gnał gdzieś precz!, po chwili… zaczął płakać. A z drzew melodia, co szeptem jest, zdaje się rozproszona, płynęła świstem, pomrukiem gdzieś w przestrzeń roztańczona.

Jesienny wiatr geniuszem jest nad wszystkich w filharmonii. Zastyga w ciszy, wzrusza do łez z batutą w bladej dłoni.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii DLA DZIECI

 

OKO W OKO

02 paź

images

Odebrałeś mi Panie, czego doświadczyłam,

By z każdym dniem Cię szukać po prostu na nowo

I w tęsknocie za Tobą tak się pogubiłam,

Że niczym okruch chleba zbieram każde Słowo

I ze łzami wzruszenia, z wdzięcznością dziecinną

Karmię mą duszę wierząc, że w dniu przebudzenia

Będę piękniejszą kobietą, lepszą i inną –

Taką, co z dniem następnym sięga wywyższenia.

 

Zapadam się w zadumie nad kubkiem wspomnienia

I stopami zastygam na przestrzeni lasu

I pośród drzew modlących w poszumie milczenia

Dotykam każdym zmysłem tej przestrzeni czasu,

W której od stacji do stacji Męki Twej Panie

Z różańcem sznurującym drżące palce dłoni

Przechodzę przeżywając wszak Twoje konanie

Z koroną cierniową na mej żałobnej skroni.

 

Nie ma bowiem spotkania bardziej wszak żywego,

Jak to, co gołą stopą dotyka pacierzy,

Które różaniec tworzą z Krwi, Potu Krwawego –

Historią Męki Pańskiej człowiek Miłość mierzy,

Dlatego duchem staję na Dróżkach w tym lesie,

Co pierścieniem poślubia Miasteczko Krwi Pana…

Modlitwa szumem liści w błękity mnie niesie,

Abym w źrenicy Boga była zapisana.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii WIER-SZYDEŁKA

 

NA ZAWSZE

02 paź

251664_notes_zapiski_zdjecia_stare_retro

Mogłabym każdą sekundę opisać,

Lecz słów ułomność obskubuje skrzydła.

Mogłabym myśli wszelakie zapisać,

Lecz… czy myśl wówczas by mi nie obrzydła?

 

Mogłabym dłońmi wyrzeźbić tę scenę,

W której się wszystko najważniejszym zdaje,

Ale czy w sztuce wyryte istnienie

Istnieniem w rzeczy być już nie przestaje?

 

Mogłabym płótno ożywić chwilami,

Które obrazu są warte każdego,

Lecz czy te chwile, co już są za nami

Nie stałyby się wyrazem „niczego”?

 

Na zawsze w kartach osobistych przeżyć

W podmuchach zrywów, porywów natchnienia

Trudno wspomnienia zmierzyć i wymierzyć,

Bo wszystko wokół niezmiennie się zmienia.

 

Zachowam wszystko w posiwiałej głowie,

Co babim latem zdaje się spowitą.

Na zawsze będę tajemnicą w słowie –

Szeptem muśniętą, przez to nieodkrytą.

 

Na zawsze będę w dłoniach czytelnika

Zjawą, co cieniem wydaje się liter,

Która przez oczy do serca przenika

Płoszona każdym spojrzeniem jak świtem.

 

Lecz… cóż piękniejsze od słowa, to które

Sensem się staje na ustach szepczących,

Wydrukowane lub kreślone piórem

W stukocie myśli galopem pędzących?…

Isabelle MOULIN

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii WIER-SZYDEŁKA