RSS
 

OPERA

17 lip

pobrane

Na jeziorze lilie wodne, jak kielichy z kroplą miodu, w bieli płatków są ozdobne, a zielony liść od spodu zda się nosić tę koronę na zielonej dłoni w ciszy, przy czym płatki rozłożone, jak falbanka u spódnicy, zdają krążyć się splecione tiulem w pasie baletnicy. Świetlikami zadaszenie nad mruczącą taflą wody światła sieje rozproszenie, tworząc zeń baldachim złoty, który w wodzie się odbija milionami jasnych plam i okrywa swą jasnością liść na wodzie, co jest sam, bez kielichu kwiatu w bieli, niczym dłoń pięciopalczasta, na nim ropuch, co się mieni jakby neon z centrum miasta, bo ubrany w srebrny kostium o guzikach diamentowych i wciśnięty w ciasne spodnium, co opina brzuch gumowy. Ropuch na pokracznych nóżkach wspiera ciało o szpileczkę. Pod podbródkiem czarna muszka, a pod muszką ma chusteczkę, którą ciągle pot wyciera, co na czole rosą świeci. Wzrokiem łypie i spoziera, milczy, choć czas płynnie leci. Wszyscy w wielkim niepokoju oczekują na występy, ale ropuch tym zdarzeniem zda się wcale nieprzejęty. Uniósł dumnie łepek szary i szeroką wargą mlasnął. Przetarł chustką okulary, bo ktoś z widzów w dłonie klasnął, a po chwili chrząknął, mruknął, zmrużył wielkie swe powieki, skłonił się, lekko przykucnął…

Płyną w górze skrzypiec dźwięki. Filharmonia pełna świerszczy partytury rozsypała, a muzyka roztańczona w tańcu nuty kołysała, zataczając piruety, ocierając się o liście. W skrzypce wplotły dźwięki flety, trąby dęły uroczyście. Wiolonczele, harfy, bębny z fortepianem wespół grały, a w muzyce rozmarzonej świat zanurzył się wnet cały. Na konwaliach mrówki dzwonią, w kwiatów łepki uderzając. Ton muzyki filharmonią, ciszę w dźwiękach zanurzając, rozprzestrzeniał się w zachwycie, w rozmarzeniu, w apetycie.

Wtem!, ropucha głos basowy z piersi się wydostał siłą i jak dotyk atłasowy w ucho wdarł się barwą miłą.

- Rere… kum… kum… Kum… kum… rere… – słów ta aria ma niewiele, lecz tą sztuką moi mili byście się wręcz zadziwili, bo opera ma coś w sobie, a to o tym ten się dowie, kto ma ucho nań podatne rozpieszczane żabim taktem. – Rere… kum… kum… Rere… kum…kum… – ucichł w ciszy nawet szum. Świat w operze rozkochany echem dźwięk ten powtarzany tuli w serce wręcz z wdzięcznością. Ropuch śpiewa go z miłością. – Rere… kum… kum… Kum… kum… rere… – słów ta aria ma niewiele, ale echem ta muzyka w rozkochaniu sny zamyka.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii DLA DZIECI

 

Tags: , , , , , ,

Dodaj komentarz