RSS
 

COŚKOWICE

11 lip

pobrane

Noc zapadła gęstym mrokiem, wypełniając cały pokój. Nic nie ujrzysz bystrym wzrokiem. Wokół krąży głuchy spokój. Wnet wdrapałem się na okręt. Rozłożyłem żagli płótna. Maszty dumne i wysokie niosły wiatrem białe sukna. Zasunąłem przyłbicę, wzniosłem w niebo ostrze miecza.

- W górę ciągnij dwie kotwice!! To ci będzie wielka heca! – rozkaz z piersi mej się wyrwał ponad chmury z wielką siłą – Nikt nie będzie ze mną igrał! Zobaczycie, będzie miło.

Ster zaskrzeczał starym kołem. Okręt ruszył kołysaniem. Mewy nad nami wesołe w niebo wzbiły się wołaniem i tym jękiem i lamentem zawodziły gdzieś w przestrzeni, jakby strasznie czymś przejęte, lecz my wcale nie zmartwieni za przygodą!, za wyzwaniem! ruszyliśmy w otchłań nocy. Lekkie wody kołysanie sennie nam sznuruje oczy, ale mimo tej trudności, mimo walki ze zmęczeniem, ku uciesze i radości wciąż płyniemy za marzeniem. Morze fale wichrem wzburza i odpycha nas od celu. Kadłub statku się zanurza w wody pianach jak w tunelu i przecina dziobem ciemność, bohatersko licząc mile.

- Co za podłość i nikczemność?!, lecz nadzieja w naszej sile. – dla otuchy do załogi słów tych kilka wykrzyczałem – Choć na morzu żywioł srogi, będę walczył! Nie przegrałem i zamierzam sztorm ujarzmić, wszak nie będzie straszyć, drażnić nas – wybitnych wilków morskich, którzy pośród ścieżek wąskich, pośród fal wzburzonych gniewem zło gasimy lekkim śpiewem. Ster na prawo! Ster na lewo! – w kole steru trzeszczy drzewo – Ster na lewo! Ster na prawo! Dalej! Razem! Wszyscy żwawo!

- Oh, szanowny kapitanie, co się teraz z nami stanie? – strach wyszeptał z przerażeniem, wysuwając nos spod łóżka i dygocąc mocnym drżeniem, dłońmi swe zatyka uszka – Co to będzie kapitanie?! Co się z nami teraz stanie?!

- Ster na prawo! Ster na lewo! Nie drżyj strachu, mój kolego. Jedno dam ci zapewnienie, że wspaniałe to marzenie, to, za którym tak płyniemy, już niebawem osiągniemy i na fali tej przygody odkryjemy światek nowy! Nazwę damy „Cośkowice” miejscu, w którym to kotwicę zapuścimy w morzu toni…

- Coś nas jednak, czuję, goni… – strach wyjąkał z przerażenia mroczne swe wyobrażenia.

- Zejdź pod pokład przyjacielu. – poprosiłem z serdecznością – Nie płosz innych, wszak niewielu musi zmierzyć się z srogością wzburzonego gniewem morza zanim jakakolwiek zorza przetnie nocy ciemność wrogą. Wilki poddać się nie mogą! Naprzód! Razem! Wszyscy żwawo! Doskonale! Brawo! Brawo! – zachęcałem swą załogę.

- Ja już dłużej tak nie mogę… – strach wyszeptał przerażony, schodząc pod pokład spłoszony.

- Dalej, dalej dzielny druhu! – krzykiem tłumię wiatr wyjący – Giń! Przepadnij marny puchu – szturmie nas zastraszający! Naprzód mój wspaniały druhu za przygodą wciąż gnający! Dalej druhu, mocniej druhu wszelkie zło pokonujący!

Wyobraźnia sterem miesza pęczniejące złością fale, a przed nami wielkie skały – skała tuż przy drugiej skale niczym mosty grzebieniaste wystające z tafli morza…

Wtem nad nami zajaśniała ostrym światłem złota zorza.

- Co się tutaj dzieje Krzysiu? – zapytała mama w progu. Nieład w łóżku, w łóżku misiu, a poduszka w prawym rogu na podłodze pod komodą. Mama marszczy brwi i czoło pokazując minę srogą. – Oj, zabawiasz się wesoło. – mówi, przytupując nogą, ręce swe krzyżując w złości – Widzę, że masz nieporządek, bo bałagan przyszedł w gości.

- My po prostu proszę mamy, – wyjaśniłem szeptem skromnie – na przygodę wyruszamy. – rozłożyłem obie dłonie – Nic takiego się nie dzieje. Przemierzamy morza, knieje. Cel jest jeden!, „Cośkowice”. Tam wbijemy w toń kotwicę.

- Idź spać Krzysiu marzycielu. – mama prosi z serdecznością – A, ty drogi przyjacielu – misia karci z łaskawością – dopilnujesz, byście razem odpłynęli w sen głęboki. Dobrej nocy – rzekła mama, podpierając się pod boki, po czym światło wyłączyła… i! przygoda się skończyła.

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii DLA DZIECI

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz