RSS
 

NOC

08 lip

233447_sowa_puchacz_drzewa_ksiezyc_noc

Słychać już kroki drobne w oddali, które na trawie swe gubią ślady. Cisza ich dźwięki w przestrzeni chwali. Echo je sieje szumem wśród trawy. Słońce w pokornym, głębokim skłonie jak lód się wtapia w ziemię purpurą, a wiatr rozkłada palczaste dłonie pod kapelusza pierzastą chmurą, pieszcząc z rozkoszą liści klawisze i tańcem wabiąc spłoszoną ciszę. Świerszcze pod ździebłem zbudzonej trawy ze strun skrzypeczek strącają nuty, a czas wieczoru szczodry, łaskawy w swym rozkochaniu zdejmuje buty i gołą stopą na mgły pierzynie baletem magii zda się wirować, jakby w podskokach na trampolinie pragnął się w niebie przed światem schować.

- Kto to? – pytają strachy i lęki ukryte za pniu brzozą szumiącą, wydając z siebie świszczące jęki – Kto to nadchodzi tak… ujmująco?

I wnet zza progu zachodu słońca postać się w czerni piękna wyłania. Twarz jej brokatem się srebrnym mieniąca cienie klęczące przed nią odsłania. Grzebień gałęzi drzew rozmarzonych włosy jej krucze pod niebem splata. Usta jej – motyl światłem wabiony całuje czoło sennego świata. Kołnierz świetlików blaskiem na piersi podkreśla linię łabędziej szyi, a oczy kształtem dorodnych wiśni błądzą spojrzeniem, co błogość pyli niczym wiosenne kwiatów kielichy.

- Kto to? – się pyta strachu ton cichy.

A, ona idzie jakby płynęła i kroplą rosy znaczyła ślady. Suknią jak kloszem ziemię objęła, trzymając w dłoni gwiazdy jak kwiaty. Pod parasolem płatku księżyca sunie milcząca i zamyślona, wszystkich urodą damy zachwyca, więc gdy przechodzi, szepczą:

- To ona, dostojna pani i tajemnica, w której się kryje fantazja wszelka. Nadchodzi często w blasku księżyca… O, jakże ona dostojna, piękna…

Nie odpowiada, lecz milczy w zadumie, zagląda w okna swą ciekawością. Zdaje się, wszystko wokół rozumie i promienieje jakby miłością. Dłonie w srebrzystych ma rękawiczkach, a na ramieniu drzemiącą sowę, na diamentowych sukni guziczkach krople zastygłe śnieżno-deszczowe, więc gdy wędruje sobie po świecie w marzeń pstrokatych czarnym berecie, płoszą się wszystkie strachy zlęknione, dygoczą, jęczą gdzieś przerażone, a ona cicha, lekka, spokojna zasiada sobie w głębokim skupieniu i w zamyśleniu wzniosła, dostojna słucha jak wiatr gra milczący w natchnieniu. Spojrzeniem słodkim błądzi po niebie i w dźwięk listowia słuch swój zanurza. Zatapia zmysły w słowiczym śpiewie i lekko z wdziękiem ciałem porusza, tuląc się ufnie w ramiona muzyki i rozsiewając srebra promyki…

A, gdy tak siedzi pod zadaszeniem ogromnych dębów, kasztanów czy buków, sen do niej zmierza bezdźwięcznym kroczeniem wśród pohukiwań sowich i huków. Staje sprężysty jak struna harfy, ukłonem gracji do tańca prosi.

- Być może jestem cokolwiek warty – wyjaśnia szeptem, gdy wzrok unosi – i zechce pani mi towarzyszyć w walcu przy dźwiękach tej cudnej ciszy…

Noc wstaje, suknią szeleszcząc jak liśćmi. Dłoń na ramieniu snu położyła.

- Może – powiada – coś mi się przyśni. – po czym się w taniec ze snem wtopiła.

I suną razem rozkołysani, wirując walcem w przestrzeniach nieba. Noc świat zakrywa kruczymi włosami. Sen w tańcu z nocą kojąco śpiewa. 

Isabelle MOULIN

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii DLA DZIECI

 

Tags: , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Sekretarka Boża

    8 lipca 2017 o 09:29

    Niech nadal Twe serce płonie Duchem Św by powstawały kolejne piękne dzieła.
    Boś Ty wybrana przez Boga by w cieniu i ukryciu napełniać ludzi nadzieja ,wiara i miłością.
    Choć jesteś wysłana daleko to tak jakbyś była blisko bo dusze nasze płoną miłością Chrystusa.