RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2017

W RZECE GODZIN

17 sty

pobrane

Mija człowieka to szczęście, które

Niepostrzeżenie przechodzi obok

Obmatulone w kosmatą chmurę,

Albo w promieniem rażący obłok,

Lekko zgarbione, bo po raz który

Zignorowane ludzkim zamętem,

Plecy przykryte kawałkiem skóry

Z dłońmi, co w kocyk ma owinięte,

I smutnym wzrokiem jakby gonione

Po bezgranicznych połaciach nieba,

Nieufne, smutne i przestraszone…

Czy człowiekowi szczęścia nie trzeba?

 

Mija człowieka wspomnienie, które

Zagląda w oczy żebraczo prosząc,

Ubrane w słońca krwawą purpurę,

Dłonie spieczone pracą unosząc.

Nie chce być bowiem gdzieś porzucone

I zapomniane, jakby nie było,

Więc się poniża upokorzone,

Aby się tylko w sercu zmieściło

Jako zapisek, co już spełnione,

Więc jak kołyska krokiem na boki

Budzi w człowieku to, co uśpione,

Wchodząc w źrenice półmglistym okiem…

Czyżby i ono już zbędne było?

 

Mija człowieka miłość zniszczona,

Co w poszarpanej, brudnej sukience

Wstydem zasłania nagie ramiona,

We włosy wciska zgrabiałe ręce,

By oczy światu pokazać łzawiące

Płatkami maku zerwanych wiatrem,

Usta spękane, co rani słońce,

Ciemnością gasną, gardzone światłem

I miłość taka miłości spragniona,

Co dłoń wyciąga żebrząc o siebie

W rynsztoku grzechu kona wzgardzona…

Widać, że miłość dziś jest w potrzebie.

 

A, później… starość przychodzi smutna,

Siada pod piecem, by ogrzać ciało…

Usycha w ciszy zlękniona, pusta,

Bo w swej młodości miała za mało

By teraz szczęściem napełnić ducha,

Wspomnieniem jakimś ocknąć pokoje.

Siedzi samotna i tęsknie słucha…

Jakże by było pięknie we dwoje,

Lecz w tej pogoni za marnościami

Gdzieś zatraciła własną tożsamość

I teraz błądzi za możliwościami,

Aby w starości nie zostać samą…

Isabelle MOULIN

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii WIER-SZYDEŁKA